czwartek, 18 lutego 2016

Po burzy zawsze wschodzi Słońce... cz.1

- To uczucie jest nie do zniesienia! Muszę mu to jakoś powiedzieć! - mówiłam do przyjaciółki.
- To samo gadałam Ci przed miesiącem. Pospiesz się bo może być za późno. Będziesz wtedy żałować, uwierz mi, lepiej wyznaj mu jaka jest prawda zanim powie mu o tym ktoś inny.
- Ale jak? Nie jestem tak śmiała jak ty. Nie stanę przed nim i nie powiem "Cześć Darek, kocham Cię" bo uzna mnie za idiotkę albo desperatkę.
- Spróbuj się z nim spotkać. Jak najszybciej. Będziesz mieć to za sobą.
"Tak zrobię" - pomyślałam i rozłączyłam się z Kasią. Mimo tego nie odważyłam się poprosić Darka o spotkanie, potem on dowiedział się, że jestem w nim zakochana od swoich kolegów i stało się tak jak mówiła moja przyjaciółka - urwał ze mną kontakt. Nie miałam jego numeru, a jego czat na Facebooku ze mną został przez niego zablokowany przez co nie mogłam nawet napisać mu wyjaśnień. Aktualnie od założenia blokady minęło 2 tygodnie. Dwa tygodnie przepłakanych przeze mnie wieczorów. Dwa tygodnie wewnętrznego cierpienia. Dwa tygodnie bólu... Tak - bólu. I to wielkiego. Dlaczego? Bo nie dostałam nawet szansy n a wyjaśnienia. Nawet ze mną nie chciał rozmawiać. Dobijają mnie też informacje o których dowiedziałam się ostatnio... jak się okazuje - on nie bierze mojego zakochania na serio. Twierdzi, że to nie jest nic poważnego. Uważa, że dla nas nie byłoby przyszłości, że jestem dla niego tylko koleżanką, ale nie powiedział mi tego... Wszystkiego dowiaduję się dzięki znajomym. Może decyduje też o tym wiek? Może Darek uznał, że skoro jestem od niego o 2 lata młodsza to nie zrozumiem jego problemów? Zwłaszcza, że on jest w trzeciej klasie technikum a ja dopiero w pierwszej liceum? Taki powód byłby dość głupi, ale przecież wszystko możliwe. Teraz trwają ferie. Przynajmniej tyle. Ale i tak z Darkiem widzę się często, bo jesteśmy z tej samej miejscowości, a do tego mieszkamy raptem kilka domów od siebie. Nawet autobus mamy ten sam gdy jedziemy do miasta do naszych szkół. Tylko teraz to nie ma znaczenia... W sumie jestem zakochana w Darku od szóstej klasy. Przez długi czas trzymałam to w tajemnicy, ale potem dowiedziało się kilka osób, aż w końcu teraz nawet sam Darek. Było mi z tym źle. Wiedziałam, że tracę najwspanialszego przyjaciela jakiego miałam. Że nic już nie wróci. Koniec rozmów, pisania, naszych przeróżnych zdarzeń i wypadków z których zalewaliśmy się śmiechem (np. podczas gdy byliśmy na wycieczce na stok narciarski co chwila wywalaliśmy się nawzajem) i tylko wspomnienia mi już pozostają... Smutne.. Przykre... Boli... i tyle...
Pewnego dnia ferii postanowiłam wyjść z domu. Tak po prostu. Wyrwać się życiu. Uciec w jakieś miejsce na kilka godzin. Wszystko przemyśleć. Uznałam, że przejdę się na stadion. Co z tego, że Darek mieszkał blisko niego? Po prostu chciałam tam iść. Usiadłam na ławkę i zaczęłam myśleć patrząc na ośnieżoną murawę. W pewnym momencie usłyszałam kroki.
- Co tu robisz?- spytał znajomy głos.
- Miałam pytać o to samo - odpowiedziałam. Stał koło mnie Darek.
- Czasem przychodzę pobyć tutaj samemu... Ktoś Ci doniósł, że tu będę, prawda?
- Nie. Zwyczajnie przyszłam pomyśleć. Chyba, że ci to przeszkadza... To ja sobie pójdę.
- Zostań. Nie mam nic przeciwko.
- Oo co za odmiana. To dlaczego masz coś przeciwko temu żebyśmy ze sobą pisali czy coś. Na jaką cholerę te blokady i ta cała dziecinada? Nie chcesz ze mną pisać to mi to powiedz, a nie rań poprzez jakieś beznadziejne zablokowanie czatu.
- Nie, że nie chcę, ale nie mogę. Nie daję rady... Nie rozumiesz, wiem.
- Zrozumiałabym gdybyś mi powiedział. Ale nie dałeś mi szansy nawet wyjaśnić co do ciebie czuję! - krzyknęłam, po policzku pociekły mi łzy, wstałam i miałam odejść kiedy powiedział:
- Zaczekaj.
***
CDN (Ciąg Dalszy Nastąpi)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz